W numerze m.in.
Studenckie Życie
Student
Studentka
Moda
Świat Komputerów
Gospodarka bez tajemnic
Świat Nauki
Film
Zdrowie
Muzyka
Humor dnia
Studenci wybrali się na egzamin. Czekają pod drzwiami sali, nudziło im się wiec zaczęli się bawić indeksami. Tak jak to się kiedyś grało monetami w podstawówce - czyj indeks zatrzyma się bliżej ściany. Tylko że jednemu to nie wyszło zbyt dobrze, bo zamiast w ścianę trafił indeksem pod drzwi, i do sali w której siedział egzaminator. Przeraził się okrutnie, ale za chwile indeks wyleciał z powrotem. Otwiera, patrzy, a tu ocena z egzaminu: 4.0 Ucieszył się, no więc koledzy postanowili wrzucać dalej. Kolejny dostał 3.5, następny 3.0. W tym momencie zaczęli się zastanawiać... Kolejna ocena wydawała się dosyć jednoznaczna (2.5 nie wchodziło w grę). Wreszcie jeden postanowił zaryzykować. Wrzuca indeks... Czeka... Nagle otwierają się drzwi, staje w nich egzaminator: - Piątka za odwagę! .
|
NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH
z Marcinem Pirógiem,
prezesem Carslsberg Okocim S.A.
rozmawia Sergiusz Dobosz
Carlsberg Okocim jest teraz jednym z trzech wielkich graczy w Polsce. Podjąłeś nie lada wyzwanie - walkę o dominację na rynku piwa w Polsce. Nie boisz się, że ci się nie uda?
- Samo stwierdzenie, że coś jest niemożliwe, powoduje że możliwe staje się rzeczywiście nieosiągalne. Zawsze jestem pewien tego, co robię i czego się podejmuję. W życiu zawsze wszystko mi się udawało..., no prawie wszystko (uśmiech).
- Za wyniki w firmie jesteś odpowiedzialny osobiście?
- Tak. Jeśli będą one inne, niż te które obiecywałem, to zdecydowanie wezmę winę na siebie. Mówi się, że jeżeli drużyna piłkarska przegrywa, to winny jest trener, a jeśli wygrywa, to chwali się zawodników. "C'est la vie", jak mówią górale.
- W notce biograficznej napisałeś, że trzeba otaczać się "najlepszymi z najlepszych". Ale jak ich znaleźć?
- Ci najlepsi znają rynek pracy i firmy, które go tworzą. Dla tych ludzi nie są najważniejsze pieniądze, choć doceniają ich wartość. Przy zmianie pracy oceniają swoje możliwości rozwoju, decyzyjność i atmosferę panującą w firmie. Nasza grupa inwestuje w ludzi, dzięki temu mam okazję pracować z menadżerami światowej klasy.
- Pracowałeś już w tak znanych firmach jak: Total Elf, Pepsico Wedel, Leaf Poland. Jak bardzo przydaje ci się doświadczenie z wcześniejszej pracy?
- Myślę, że różnorodność doświadczeń, którą nabyłem jest korzystna dla mnie, jak i dla mojej obecnej firmy. Muszę jednak ostrzec, że każdą zmianę trzeba strawić.
- A co sądzisz o ścieżce awansu polegającej na oddaniu się jednej firmie zaczynając, np. od sprzątającego
a kończąc na fotelu prezesa. Znamy takie przykłady ze Stanów.
-W Stanach pierwszą pracą zazwyczaj jest stanowisko sprzedawcy. W bezpośrednim styku z klientem można się najwięcej nauczyć. Tą ścieżką poszło wielu znanych obecnie guru zarządzających największymi firmami na świecie. W firmie Pepsico, w której pracowałem prezesem był Roger Enrico, który w pierwszej pracy był właśnie sprzedawcą.
- A twoja pierwsza praca?
- Zostałem szefem działu liczącego 150 osób.
- A więc nie byłeś sprzedawcą?
- Niestety ten etap przeskoczyłem. Mówię niestety, bo pewne rzeczy wymagają odpowiedniego czasu. Jeżeli ktoś się decyduje na dziecko, to musi poczekać co najmniej dziewięć miesięcy. Nie da się tego zrobić w dwa tygodnie. Planując karierę trzeba wziąć pod uwagę, że trwa ona około trzydziestu lat i pewne ruchy trzeba dobrze przemyśleć, bo inaczej można sobie zrobić krzywdę.
- Mówi się, że pracownicy muszą ciągle się doskonalić. Czy ty jako prezes, jeździsz na szkolenia?
- Oczywiście. Właśnie wróciłem z jednego z nich.
- Co było jego tematem?
- Konkurencyjne myślenie strategiczne, czyli jak zrobić to lepiej od konkurentów.
- Czy wyobrażasz sobie siebie na innym stanowisku niż prezes?
- Trudno mi sobie to wyobrazić. To tak, jak w życiu. Jeżeli osiągnie się już pewien poziom, to później trudno z niego zrezygnować.
- Co chciałbyś jeszcze osiągnąć?
- W najbliższych latach mam co robić. A co później? Nie myślę teraz o tym. Zresztą popatrz, jak od roku cały świat się zmienił. Myślenie, co ja będę robił za pięć lat nie ma sensu. Ekscytuje mnie to, co mogę zrobić z tą firmą przez najbliższe dwa lata, a później samo życie pokaże.
- Czy będąc studentem lubiłeś piwo?
- Zdecydowanie tak. Byłem mistrzem roku w piciu tzw. hejnałków.
- Co to jest?
- To jest picie na czas z butelki bez dotykania jej rękami.
- Potrafisz to robić do tej pory?
- Wprawdzie już tego nie praktykuję, ale dałbym sobie radę. Jeśli ktoś chce ze mną stanąć do pojedynku, to jestem gotowy.
- A teraz, w jakich okolicznościach najchętniej pijesz piwo?
- Z przyjaciółmi, zwłaszcza przed i po meczach, bo musisz wiedzieć, że jestem zagorzałym kibolem. Piwo jest zabawą, a nie używką na stress.
- Jakiemu klubowi kibicujesz?
- Będąc szefem firmy, która ma marki regionalne, niestety nie mogę tego zdradzić.
- Twoja ulubiona marka piwa?
- Carlsberg i Okocim, zresztą stąd nazwa firmy (śmiech).
- Czy znajomi w twoim towarzystwie mają odwagę kosztować piwo innej marki?
- Oni doskonale wiedzą, że pewnych marek moich konkurentów lepiej nie zamawiać w mojej obecności.
- Jaką markę poleciłbyś studentom?
- Chciałbym, aby mieli oni okazję wypróbowania wszystkich moich piw. Tylko wtedy mogą znaleźć to swoje ulubione. Studia, to przecież okres poszukiwań. Ale ponieważ w przyszłości ich dochody będą wyższe niż średnia krajowa i będą potencjalnymi konsumentami piw z górnej półki, poleciłbym spróbować Carlsberga.
- Jak radzisz sobie z pogodzeniem czasu między pracą a rodziną?
- Nie za dobrze.
- Dla kogo?
- Dla rodziny. Każdy weekend spędzamy razem, ale zdaję sobie sprawę, że w tygodniu mogłoby być lepiej.
- W firmie wszystko musi być zaplanowane o wiele wcześniej. A czy wiesz już, gdzie spędzisz Sylwestra?
- Z planowaniem w firmie radzę sobie o wiele lepiej niż z planowaniem w domu. W zeszłym roku na Sylwestra byłem na Bali. Myślę, że w tym roku będzie to bliżej, ale nie mam jeszcze gotowych planów. Kilka lat temu jadąc na trzytygodniowe wakacje wsiedliśmy w samochód nie wiedząc gdzie jedziemy. Spontaniczność ma swoje zalety.
- Sponsoring sportowy jest mocną stroną branży piwnej, a czy ty uprawiasz sport?
- Gram w piłkę nożną.
- Na jakiej pozycji?
- Z przodu. Poza tym systematycznie biegam, a w sezonie zimowym jeżdżę na nartach. Żeby mieć dobrze poukładane w głowie, to zachęcam do uprawiania sportu wszystkich studentów.
- Twój największy życiowy sukces?
- Dwójka moich synów.
- A porażka?
- Coraz mniej marzę.
- Doradź studentom poszukującym pracy?
- Osobiście cenię optymistów, ludzi z uśmiechem i z wiarą. Nie udawaj, że wszystko wiesz, bo jesteś w tym momencie niewiarygodny. Bądź otwarty, ambitny, odważny, ale jednocześnie nie zapominaj o pokorze. Nie graj, bądź sobą!
Marcin Piróg - wyjechał w 1981 r. do Francji, gdzie ukończył Politechnikę Lotaryńską i studia MBA na Insead. Rozpoczął tam karierę zawodową w 1985 r. w przemyśle naftowym, w Grupie Total, gdzie pracował na różnych stanowiskach, dochodząc do funkcji dyrektora operacyjnego. Do Polski wrócił w 1993 r. z zamiarem pozostania tu na rok. Po powrocie przez 4 lata pracował w Wedlu jako dyrektor ds. rozwoju, następnie dyrektor generalny oddziału słodyczy, po sprzedaży części Wedla przez 2 lata był dyrektorem grupy Leaf (dawna Syrena), potem prezesem tej firmy na Europę Środkowo-Wschodnią. Od maja 2000 r. pracuje w grupie Okocim
na stanowisku prezesa Zarządu Carlsberg Okocim S.A. Jest także prezesem Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego, który został utworzony
w lipcu br. Lat 42, żonaty, dwóch synów.
|
|
|