Student NEWS - nr 17 - okładka
W numerze m.in.
 
Humor dnia
Stary doświadczony lekarz pyta się swojego młodego, dopiero rozpoczynającego
karierę kolegi, jak mu idzie praktyka.
- Jakoś nieszczególnie. Wczoraj odbierałem pierwszy poród. Matka i dziecko
umarli, a w dodatku z ręki wyśliznęły mi się szczypce, uderzyły w głowę
i zabiły ojca...
- To rzeczywiście nieszczególny przypadek. Proszę to jest adres, proszę iść
odebrać tam poród i wieczorem poinformować mnie o wyniku.
Wieczorem młody medyk dzwoni do profesora:
- No i jak panu poszło? - pyta się profesor.
- Zdecydowanie lepiej. Ojciec żyje.
.            

Po co studiować? - opinia

Piotr Ciszewski, absolwent informatyki na Politechnice Wrocławskiej, pracuje dla amerykańskiej firmy informatycznej.

Studia nie stanowią wartości samej w sobie. Są coś warte tylko wówczas, jeśli dają konkretne umiejętności, a niestety tak nie jest. Przez pięć lat dziennych studiów na renomowanej polskiej uczelni nie nauczyłem się prawie nic, co byłoby przydatne w mojej pracy. Najmilej wspominam dodatkowe przedmioty, te które nie miały wiele wspólnego z informatyką, takie jak fizyka czy filozofia. Na pozostałych często się nudziłem. Podejrzewam, że jeśli chodzi o wiedzę informatyczną, to byłbym w stanie sam, korzystając z odpowiednich książek, nauczyć się tego wszystkiego w rok, a nie w pięć lat. W porównaniu z tym, co dają w praktyce, studia są zbyt długie i zbyt drogie.
Tak, drogie, bo "darmowe studia" to bajka. Płacimy za nie wszyscy, nawet ci, którzy w życiu nogi nie postawili na uniwersytecie. Utrzymanie olbrzymich publicznych szkół, wszystkich, nawet tych najsłabszych profesorów, jest dużym obciążeniem dla budżetu państwa, czyli dla wszystkich obywateli. Poza tym przez pięć długich lat studia ograniczają nam możliwości pracy i rozwijania zainteresowań - marnujemy czas na zakuwanie do egzaminów, o których dwa dni później już nie pamiętamy.
Szczytem niesprawiedliwości jest to, że studenci wieczorowi, zaoczni i ci z uczelni prywatnych płacą podwójnie. Zwykle pochodzą z biedniejszych rodzin, w dzień pracują, żeby zarobić na czesne, nie tylko swoje, ale też tych z dziennych. We Wrocławiu nowe luksusowe budynki Wydziału Prawa i Administracji UWr. nazywane są sarkastycznie "pomnikiem zaocznego studenta", bo zostały wybudowane za jego pieniądze.
Wszystkiemu winna jest idea "powszechnych studiów", która tak naprawdę szkodzi studentom. Dlaczego? Nie byłoby dobrze, gdyby każdy mógł mieć tytuł magistra? Niestety, nie. W świecie, w którym każdy ma tytuł naukowy, ten tytuł całkowicie traci znaczenie. W rezultacie dochodzimy do absurdalnej sytuacji, jaka ma miejsce w dzisiejszej Polsce: dyplom akademicki jest warunkiem koniecznym do wykonywania nawet najprostszych prac.
Dlatego, chociaż taki stan rzeczy wydaje mi się chory, zdecydowanie zachęcam was do studiowania. To przykre, ale bez "papieru", jakim jest dyplom, będzie wam naprawdę ciężko znaleźć jakąkolwiek pracę. Skoro i tak będziecie w przyszłości utrzymywać uniwersytety, politechniki, akademie, frajerstwem byłoby z nich nie korzystać. Poza tym studia to jednak piękny okres, nie nauczycie się na nich o wiele więcej niż w liceum, ale na pewno będziecie je mile wspominać.

Podejrzewam, że byłbym w stanie sam nauczyć się tego wszystkiego w rok, a nie w pięć lat.

Jeśli wierzycie, że na studiach zdobędziecie ogromną wiedzę - rozczarujecie się.

Skoro i tak będziecie w przyszłości utrzymywać uniwersytety, politechniki, akademie, frajerstwem byłoby z nich nie korzystać.